Blog

Dowiedz się czym różnią się te bardzo rozpowszechnione w społeczeństwie dolegliwości.
Lęk to uogólnione uczucie zagrożenia. Trudno określić przed czym lub przed kim. Lęk przybiera poczucie, że coś złego się stanie, coś złego mnie spotka. Często towarzyszy mu napięcie w ciele, nasilone zamartwianie, które może nawet przybierać postać myśli natrętnych.
Strach to kolei trudna, ale bardzo potrzebna ewolucyjnie emocja, która podpowiada nam czego nie robić i jak uchronić się przed ryzykiem, czyli jak chronić życie i zdrowie. Słusznie boimy się groźnego psa bez kagańca czy podejrzanego typa na ciemnej ulicy w nocy. Wredny nauczyciel też wywołuje uzasadniony strach. Jeśli sytuacja trwa zbyt długo, bo nie możemy sobie poradzić z zagrożeniem, może prowadzić do utrwalonego poczucia bezradności, bezsilności, a z czasem do apatii i depresji lub tzw. zaburzeń adaptacyjnych.
W języku polskim zwykliśmy wymiennie używać słowa lęk i strach, co może utrudniać zrozumienie różnicy. W języku angielskim to rozróżnienie jest wyraźniejsze (anxiety vs. fear).
Fobia to uczucie strachu (jest konkretny powód, który go wywołuje), ale nadmiarowe i nieadekwatne do sytuacji, niejako pozbawione racjonalnego uzasadnienia. Kiedy mamy do czynienia ze strachem , a kiedy z fobią? Słuszny strach ogarnia nas, kiedy widzimy tarantulę chodząca po łóżku, w którym leżymy. Fobia to sytuacja, kiedy dostajemy niekontrolowanego ataku strachu na widok pająka kosarza na drugim końcu pokoju.
Naliczono około 700 fobii. W śród nich są te często występujące w populacji, jak np. lęk wysokości (akrofobia; po polsku przyjęło się, że to lęk, chociaż jest to strach), jak i fobie rzadkie lub nowe. Jedną z nowszych jest nomofobia, czyli strach przed utratą dostępu do telefonu komórkowego. Jeszcze inne wydają się nieco odległe zwykłemu Kowalskiemu, jednak są ludzie, którym poważnie utrudniają funkcjonowanie i potrzebna im pomoc. Jest wśród arachibutyrofobię, czyli strach przed zadławieniem masłem orzechowym, zwłaszcza w wyniku jego przyklejenia do gardła.
Panika – nagły atak lęku o wyjątkowo silnym natężeniu, który trwa od kilu minut do ok. 2 godzin i towarzyszą mu objawy cielesne (somatyczne) w postaci duszności, palpitacji serca, wzrostu ciśnienia, potów, drżenia, gorąca, zasłabnięcia, zawrotów głowy i innych.
Napady paniki są niezwiązane z jednym konkretnym rozpoznaniem chorobowym. Mogą wystąpić w zaburzeniach lękowych uogólnionych, zespołach lęku napadowego, fobiach, zaburzeniach afektywnych, zaburzeniach adaptacyjnych, zaburzeniach psychotycznych. Objawy typowe dla paniki mogą też pojawić się w niektórych chorobach ciała.
Psychoterapia pozwala wyeliminować każdą z tych dolegliwości. Podczas konsultacji dowiesz się, która metoda może być dla Ciebie najskuteczniejsza.

Większość z nas codziennie trafia na porcję memów. Śmiać się i przesyłać dalej czy kasować? Jaka jest rola humoru i śmiechu w samopoczuciu?

Rozróżnia się 4 rodzaje humoru:
– Opowiadamy sobie żarty i anegdoty w towarzystwie – humor afiliacyjny – używamy go, żeby się śmiać z innymi i wzmocnić nasze więzi społeczne.

– Jesteśmy dowcipni, potrafimy się śmiać z przeciwności – humor wzmacniający – pozwala nam spojrzeć na trudy z dystansu, traktować niektóre sprawy z przymrużeniem oka, radzić sobie ze stresem.

– Obśmiewamy innych, szydzimy z grup i jednostek – humor agresywny.

– Próbujemy rozbawić innych swoim kosztem, naśmiewamy się z samych siebie i swoich wad – samodeprecjonujący.

Badania wskazują, że dwa pierwsze style są silnie powiązane z dobrym samopoczuciem. Pomagają wyzwalać endorfiny, więc chronią nas także przed obniżonym nastrojem i lękiem. Trzeci styl ma zmienny wpływ: może poprawiać, ale może tez pogarszać samopoczucie w zależności od płci, kraju, sytuacji badanego. Niektórzy ludzie mają silną tendencję do poprawiania sobie samopoczucia poprzez umniejszanie innym lub zabawę ich kosztem. Złośliwe użycie humoru osłabia jednak jego terapeutyczny efekt.

Ostatni styl okazał się najbardziej powiązany ze stanami depresji i lęków.

Powiedzenie „śmiech to zdrowie” więc swoje mocne uzasadnienie. Humor pomaga w życiu, w utrzymaniu dobrostanu, w zdrowieniu fizycznym i psychicznym i może być efektywnym narzędziem w psychoterapii.

A jaki jest Twój przeważający styl i na jaki humor masz przestrzeń?

Epidemia i izolacja sprzyja negatywnym emocjom takim jak lęk i strach. Może też wyzwalać reakcje paniki lub zaprzeczenia. Chciałbym pokrótce je umówić w kontekście terapeutycznym.

Lęk to uogólnione uczucie zagrożenia. Trudno określić przed czym lub przed kim jest to zagrożenie. Lęk przybiera poczucie, że coś złego się stanie, coś złego mnie spotka. Często towarzyszy mu napięcie w ciele, nasilone zamartwianie, które może nawet przybierać myśli natrętne.

Strach to kolei trudna, ale bardzo potrzebna ewolucyjnie emocja, która podpowiada nam czego nie robić i jak uchronić się przed ryzykiem, czyli jak chronić życie i zdrowie. Słusznie boimy się groźnego psa bez kagańca czy podejrzanego typa na ciemnej ulicy w nocy. Wredny nauczyciel też wywołuje uzasadniony strach. Jeśli sytuacja trwa zbyt długo, bo nie możemy sobie poradzić z zagrożeniem, może prowadzić do utrwalonego poczucia bezradności, bezsilności, a z czasem do apatii i depresji lub tzw. zaburzeń adaptacyjnych.

Fobia to uczucie strachu (jest konkretny powód, który go wywołuje), ale nadmiarowe i nieadekwatne do sytuacji, niejako pozbawione racjonalnego uzasadnienia. Czym innym jest słuszny strach przed ptasznikiem w bucie, czym innym atak paniki z powodu pająka kosarza w kącie przy oknie.

Epidemia sprawiła, że wszystkie te uczucia są w nas obecne. Nie wiemy, ile to potrwa, jak dobrze się chronić. Jest więc w nas lęk, strach i jeszcze inne emocje. W zależności od naszej konstrukcji i odporności psychicznej sprzed epidemii, te uczucia mogą przybierać trudne do wytrzymania natężenie. Różnimy się: niektórzy czują lekki niepokój, inni doświadczają ataków paniki. Dodatkowo mogą nas przytłaczać uczucia smutku i żalu, tęsknoty za tym, co nas omija i co stracimy na skutek izolacji  oraz niepewność z powodu zmian na świecie, które przed nami.

Być może zauważyliście też, że niektórzy częściej się złoszczą na rzeczywistość lub na wszystkich dokoła. Są też tacy, którzy żyją jakby nic się nie stało i jakby wirusa nie było (“i po co ta panika….”), a zainicjowane właśnie zmiany cywilizacyjne nie będą ich dotyczyły. To też reakcje na stres, stratę, zmianę i sytuację, w której się znaleźliśmy.

Jeśli czujesz, że trudno Ci sobie poradzić ze swoimi emocjami w związku z koronawirusem lub po prostu potrzebujesz poukładać sobie myśli, zapraszam do kontaktu.